<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Takich nam trzeba">
<author_1="H. Paszko">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="1">
<date="1951-01-07">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Marta to cicha, pilna robotnica. Jest odbieraczką przy transporterze cegieł. Gdy transporter rusza, Marta nie pozwala sobie ani na chwile wytchnienia. Jedną po drugiej, zdejmuje z ruchliwej taśmy mokre jeszcze bryły cegieł, układa na deskach. Żeby prędzej, żeby więcej i Marta kocha pracę. Przy pracy zapala się: chce robić lepiej, niż dotychczas, dokładniej, zręczniej. Odpoczywa tylko wtedy, gdy maszyna odpoczywa, czekając na nowy produkt. Już po pól roku pracy w cegielni Marta stała się przodownicą. Osiągnęła wysoki poziom wydajności pracy i utrzymała się na nim przez wiele miesięcy — Pilna, dobra robotnica — mówili o niej majstrowie i kierownicy. — Ma dopiero 19-cie lat a bardziej jest wytrwała, niż niejeden stary pracownik. Marta była zadowolona. Jeszcze niedawno wynajmowała się do pracy u bogatych gospodarzy — to do prania, to do robót w polu. Nie podobała się jej ta zależność od bogaczy wiejskich, ich „lepszość", ich wymagania i grymasy, za które płacili siakim — takim groszem. A teraz jest samodzielnym pracownikiem, jest w gronie równych sobie ludzi, którzy nawzajem się szanują. Wkrótce jednak Marcie nie wystarczało już to, co osiągnęła. Czuła, że ciągle stoi na tym samym miejscu, że nie rozumie wielu nowych rzeczy, które dzieją się w cegielni, w mieście. Nie wszystko rozumie, o czym piszą gazety. — Wiedzy, uświadomienia mi brak — przyznawała się cicho przed samą sobą. Zazdrośnie patrzała na koleżanki i kolegów z ZMP, na ich zebrania, kółka samokształceniowe. Rozumiała, że z tych zebrań płynie nauka, płyną wiadomości. Ale do ZMP zapisać się nie śmiała. — Gdzież mnie, z moimi czterema klasami, do organizacji młodzieżowej? — myślała zatroskana.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
